poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Wyprawa poza Wszechswiat Obserwowalny

Od pytania zadanego samemu sobie w wieku okolo 4-5 lat: co jest poza wszechswiatem minelo 36 lat a odpowiedz jest taka sama. Nie wiadomo. Pamietacie pisalem o tym dzieciecym wyobrazeniu bialego jak mleko kosmosu dla odmiany I dla odroznienia od czarnego wszechswiata. Probujac wyjsc z tego dziecinnego modelu I wejsc w ograniczone umyslowo schematy wspolczesnego, prymitywnego jeszcze swiata tak zwanej cywilizacji, ktora gwalci I morduje probowalem, uwierzcie mi probowalem. Ale bezskutecznie. Moja wyobraznia zanosi mnie na krance znanego teleskopom Wszechsiwata I poza krotnosc 180 mld LS I tam tez musi cos byc I jest. A poza tym? A dalej. No I lece dalej w metaprzestrzen, wyobrazam sobie, ze ok ta czarna chmura konczy sie ale nic jest czyms fikcyjnym. Nie istnieje w sensie przestrzeni. Nawet pusta przestrzen to jednak przestrzen ktora mozna fizycznie zmierzyc, jesli nie zobaczyc. Wiec konczy sie jedna przestrzen, zmeczony ludzki mozg wysila sie dalej. Ograniczyc ta przestrzen? Dobra, jest koniec wszechswiata. Dalej nie ma nic. Ale jak to nie ma nic. Nie ma takiego stanu jak “nic”. Nic to teoretyczne gowno, aksjomat nie majacy odniesiania do przestrzeni. I ta swiadomosc, ze nigdy tego nie poznam. Tego meta wszechswiata wokol naszego wszechsiwta jest przerazajaca. To takie zetkniecie sie z wiedza o krotkosci ludzkiego zycia. Przerazajace. Konczy sie jeden wszechswiat, zaczyna sie nastepna, wieksza zawierajaca go w sobie przestrzen. Przerazajace jest to, ze nie ma skonczonosci, nie ma granicy bo za nia jest cos nastepnego. To meczace. Juz wiem dlaczego, to meczy jak myslenie o ciezkiej pracy fizycznej, ktora tez nie ma konca. To przerazenie jest odzwierciedleniem zmeczenia I marzeniem o domu, o punkcie odniesienia o bezpieczenstwie, ktorego nie mam.
Jak zawsze “wyprawa” w kosmos jest metafora czegos ziemskiego, indywidualnie przezywanego. Dzisiaj takze. Niepoznawalna fizycznosc, na ktora nalozyly sie odczucia z mojego zycia. Jednak odcinajac sie od tych prywatnych wynurzen w rozwazanie na temat nieskonczonosci nalezaloby przyjac taki wlasnie model I jednoczesnie odrzucic model fraktalny, ktory z racji natury ludzkiego umyslu sam sie narzuca. Wiadomo jednak, ze jest bledny I wynika z braku wiedzy empirycznej.

W swiecie ekonomii I handlu wszystkim czym sie da oraz placenia za wszystko za co sie tylko da ta nieograniczonosc energii gwiazd, galaktyk, kwazarow, nieograniczonosc fizycznej przestrzeni, ktora otwiera sie tym bardziej im bardziej probuje ja zobaczyc...jest czyms innym, nasuwa sie slowo dziwnym. Ale nie dziwnym, dziwny jest swiat, w ktorym kazdy dzien kosztuje, w ktorym jest sie niewolnikiem, ktory musi pracowac zeby zyc, w ktorym zyje sie wedug tego co ktos wymyslil. Jakby sie ciagle bylo w czyjejs chorej, okrutnej glowie. A tam dla odmiany swiat realny I niedostepny. Ogrom energii, ogrom przestrzeni. Przeraza mysl o spedzeniu reszty zycia jako niewolnik. Nie mozesz nawet napisac komentarza na youtube, ze teoria wzglednosci jest ograniczona jesli nie bledna, bo inni niewolnicy zjebia cie, ze nie myslisz jak niewolnik, ze myslisz zamiast powtarzac to co ktos inny powiedzial. Co powiedziala uszkodzona mrowka, ktora nie rozumie fizyki, przestrzeni, ktora nie umiala myslec. 

wtorek, 18 sierpnia 2015

Skupiska materii.

W naturalny sposob patrzymy na nasza planete jako na centrum wszechswiata. Choc jak pisalem to dziecinne dlatego po raz kolejny wychodzac z tego naiwnego modelu mozemy zobaczyc siebie w kontekscie obserwowalnego wszechswiata jako jedno z wielu skupisk materii. Ciezkie, zwarte kule grawitacyjne wokol ktorych skupiaja sie procesy fizyczne w tym biologiczne. To jest mniejszosc calej objetosci Wszechswiata. Statek kosmiczny lecacy przez kosmos zawiera w sobie prawdopodobnie wiecej atomow niz miliard kilometrow szesciennych dowolnie wybranej przestrzeni miedzygwiezdnej. Oczywiscie traktujmy ten obraz jako metafore ale tez realnosc. Dla nas naturalne jest, ze istnieje grawitacja. Dzieki temu ze masa skupila w sobie czastki, wytworzyla energie istniejemy. Jednak wieksza czesc Wszechswiata to lewitacja. Jest to czestsze zjawisko i rownie naturalne choc dla nas dziwaczne. Bez grawitacyjnego punktu odniesienia czujemy sie zdezorientowani.


A teraz wychodzac z zastanych aksjomatow w pytania, ktorych nie wypadalo zadac na lecji fizyki: Dlaczego masa wytwarza grawitacje?

wtorek, 16 czerwca 2015

Moja kosmologia – dzieła rozproszone, część następna.

Obserwowalny dzisiaj Wszechświat to kula o średnicy 180 miliardów lat świetlnych. 

Widzicie więc, że moje rozróżnienie na Wszechświat oraz Kosmos ma empiryczny sens. Nie trzeba obalać dotychczasowej teorii, co większości naukowców zawsze sprawia problem, dziwnie się do nich przywiązują.
Kosmos, który zwykle nazywam Lokalnym Kosmosem to ta przestrzeń licząca sobie 13,5 miliarda lat. Wszechświat to na razie ta część, którą widzą najlepsze teleskopy: 180 miliardów lat. Jako obserwatorzy jesteśmy w jego centrum ale nie jesteśmy w nim oiektywnie. Dlatego wyjdźmy z tego dziecinnego patrzenia na świat. Pytanie jak stare jest to obserwowalne 180 mld lat świetlnych przestrzeni? Z tego co widać na symulacjach jakie pokazują nam filmy dokumentalne Lokalne Kosmosy takie jak nasz powstają i rozrastają się będąc powtarzalnym zjawiskiem we Wszechświecie. Grupa Lokalnych kosmosów liczy sobie 13,5 miliarda lat. Można postawić hipotezę, iż znajdziemy tu (w naszej kuli 180 mld LŚ) Lokalne Kosmosy w róznym wieku, na różnym etapie rozwoju. Jak określić wiek tej przestrzeni? To, że nie jesteśmy w jej centrum jest pewne więc ma ona na pewno więcej niż 180 miliardów lat świetlnych średnicy. Zapewne nie jest też regularną kulą tak jak jest to pokazane na schematach. Wszechświat nie powstał w jednym wybuchu tak jak lokalne kosmosy. Jest przestrzenią, która w sobie te kosmosy zawiera. To są masy, które się rozpraszają i losowo na siebie oddziałują. Skupisko mas tworzy kolejny proces prowadzący do powstania kolejnego kosmosu. To perpetuum mobile: masy się przyciągają, im większa masa tym większa energia wybuchu, rozproszenie. Kolejne procesy, gdzie na jednym z etapów rozwoju Kosmosu powstaje życie. Wyobraźmy sobie tą relatywnie mikroskalę w stosunku do Wszechświata obserwowalnego. Jeśli 180 mld lat a Droga Mleczna ma średnicę 100 tys LŚ to 1,8 mln Galaktyk ułożonych w rzędzie będzie miało długość 180 mld lat świetlnych. Nie wiem czy można to sobie wyobrazić ale jeszcze jest to liczba jaką można w głowie zmieścić. Choć szczerze mówiąc nie umiem wyobrazić sobie odległości, na której przebycie światło potrzebuje 100 tys lat. To jest ponad możliwości mojej wyobraźni.

niedziela, 14 czerwca 2015

Potwory

Myślę jeszcze o tym, co się wydarzało w poprzednim „flacie” - tak wiem, że używanie takich spolszczeń to „wiocha”, chcę to pokazać. Rozmawiając z tym dużym głupolem, który chciał ze mnie zrobić muzułmanina zrozumiałem, że oni etykietują ludzi. To nie jest tak, że nienawidzą tylko żydów albo tylko ludzi innych wyznań. Oni całościowo nienawidzą ludzi. Zauważcie jak to działa. Na poziomie emocjonalnym jest frustracja, agresja lęk przed agresją wobec własnego wyznania oraz agresja, która ten lęk ma na krótką chwilę zredukować. Natomiast, żeby nie było, że są okrutnymi, prymitywnymi potworami racjonalizują to. Można to ująć w ten sposób: Przepraszam, czy jesteś może muzułmaninem? Bo nie wiem czy mam cię zaatakować?
Wiecie o co chodzi.
Mieszkając z nimi widziałem jak bardzo islam jest dla nich samych uciążliwy, jak frustrujący ale boją się wybrać własną drogę. Tkwią w tym ze strachu.
Celem hodowania takich agresywnych frustratów są prawdopodobnie pieniądze. Ten taksówkarz, który mi krzyczał do ucha, że islam to kurwa miłość i zapamiętaj to sobie pierdolony Polaku, bo cię wysadzę. Po dłuższym namyśle zgodzilem się: tak, miłość do pieniędzy i agresji.
Pomyślałem sobie, najpierw zaśpiewał mi cenę 6,5 funta, po sekundzie 15 funtów a w końcu dowiózł mnie za 20 funtów.
On mówi, ludzie nas nie lubią ale to nie my robimy zamachy, my jesteśmy kurwa łagodni.
Wyobraziłem sobie, że zadaję mu pytanie: A czy znasz jakichś Polaków zabijającyh w imię religii lub kultury? Nie zadałem mu tego pytania bo wpadło mi do głowy dużo później. Sądzę, że gdybym mu je zadał wyrzuciłby mnie gdzieś po drodze. I nie ma w tym przesady. Ten facet się bał i krzykiem próbował zakrzyczeć ten lęk. W normalnym świecie mógłby pójść po pomoc: terapię, ewentualnie leki przeciwlękowe. Ale on jest na wojnie przeciwko ludziom. Najpierw przeciwko tym z innych kultur.
Oni się boją, jak to sprawcy. Udają głupich (jak to sprawcy) ale wiedzą tak naprawdę, że to co robią jest złe.
Oni używają nawet kobiet do tego, by werbować nowych kretynów. Zrozumiałem to niedawno. Najpierw podrywała mnie w pracy ta Sonia, o której pisałem a teraz Farida. Farida ma nacięcia na prawym przedramieniu, efekt samouszkodzenia. Szczęśliwi ludzie nie robią takich rzeczy. Ona ma raczej bezczelną naturę ale jest grzeczna i poukładana z dwóch powodów. Pierwszy to ten, o którym piszę dzisiaj a drugi nawiązuje do wpisów o Mishal i jej szczęściu z mężusiem.
Soni powiedziałem, że uciekam od niej, na co ona: nie winię cię. Chwilę potem przeniosła się na inny oddział, „bo na naszym źle jej się pracowało”, na A&E jest jej lepiej, tam też pracuje Polak.
Farida jest ładna ale gdyby wiedziała z jakimi pięknymi kobietami sypiałem. Ale się nie dowie.
Wiecie, poprzez to, że ludzie do nich się zapisują oni próbują samych siebie utwierdzić w tym, że agresja jest atrakcyjna. Ten ryczący z bólu taksówkarz nazwał to kulturą. Przypomniał mi się kabaret, który powiedział „Nie nazywajmy szamba perfumerią”. A muzułmanie nazywają. Przemoc, to według nich kultura.

Wracając do kobiet. Jeśli chcesz się z nią przespać musisz przejść na islam. Tak, oczywiście, że warto dla cipy przejść na islam;-) Nawet gdyby była ładna ale one wydają się ładne, bo mają 23-27 lat, nie uprawiają seksu i ciągle im się chce. Napalona kobieta, która w zwykłej rozmowie niemalże zakłada ci nogi na szyję. Wyobraźcie to sobie. To powoduje, że one wydają się ładne. Nic dziwnego, to wiek na rodzenie dzieci a nie polityczną zabawę. Tak, że jestem rozczarowany. 

Dochodzę do siebie po tym wszystkim. Widzicie jaki poprzedni tekst jest bezładny, beznadziejnie napisany, to wszystko pod wpływem naporu stresu. Ciągły napór.

niedziela, 7 czerwca 2015

5:40 Policja wkracza

Niedługo przed moja planowaną wyprowadzką. Znowu wczesna poranna godzina, znowu buty, znowu głośne rozmowy, znowu to samo - myślę. Okazało się jednak, że tym razem to nie byli moi przemili pakistańscy współlokatorzy. Policja pomyliła pokoje i najpierw przeszła przez pokój tych najbardziej hałaśliwych, przynajmniej raz ich ktoś obudził. Ten zaprowadził ich do ostatniego pokoju, z którego zabrali jednego z nich. Żal, że tego najspokojniejszego ale widocznie oni są cwańsi. Nie wiem co zrobił. Policja wyprowadziła go w kajdankach i przeszukała jego pokój, po czym zabrała jego rzeczy. Między sobą rozmawiali, że będzie w więzieniu.

Przypomniałem sobie, jak pewien czas wcześniej stanął w progu swojego pokoju i patrzył na mnie. Przypomniały mi się czasy podstawówki i nasz strach przed cyganami, którzy nas bili i okradali.

Oni (współlokatorzy) tego nie wypowiedzieli ale widać było ich zdumienie, jakby mieli powiedzieć: co? to nas tez dotyczy tutejsze prawo? Nas też to obowiązuje?

To była 7 lub ósma klasa kiedy idąc na trening nomen omen judo zostaliśmy z kolegą napadnięci przez Aladyna (cygan mieszkający prawie naprzeciwko mojego bloku). Maltretował mnie w bramie, żebym dał mu 50 zł. Potem już chciałem mu je dać ale nie umiałem znaleźć. Wyratował mnie Wojtek, który dał mu swoje 50 zł. 

Ale wracając do teraźniejszości. Właśnie coś mi się tak skojarzyło, że zaraz będzie wymuszanie pieniędzy, numery karty do bankomatu. Stanąłem w moich drzwiach i przyglądałem mu się tak długo aż zrezygnował. Mówił, że studiuje ale podobnie jak tego co hałasuje nigdy nie widziałem z torbą ani plecakiem idących na studia. 

Kiedy jeszcze policja była w mieszkaniu Mishal odezwała się do mnie w te słowa podniesionym głosem pełnym pretensji: "Gdy ja hałasuję to zawsze się budzisz, a gdy policja przyszła to się nie obudziłeś". Pomijając dziwaczność tego toku myślenia zrozumiałem po fakcie, że żyjąc w tym przez 8 miesięcy plus to co przeszedłem w Polsce zacząłem mieć wątpliwości czy jeśli zgłosiłbym na policję to co robią to czy miałoby to jakiś sens. Może tylko dla mnie budzenie ludzi co noc to przemoc emocjonalna. Tak, tylko dla mnie, to ja jestem nadwrażliwy. Inni śpią spokojnie.
Oni są głupi i w tej ich głupocie wydawało mi się wcześniej, że są zbyt głupi, żeby umieć kłamać. Dlatego w te ich prymitywne kombinacje się wierzy. Człowiek myśli, że są zbyt głupie, żeby to mogły być kombinacje. I dlatego to działa. 

Dzisiaj minął tydzień od mojej wyprowadzki. Znowu zmiana i znowu mieszkanie u kogoś. Jestem potwornie zmęczony tym, że nie wiadomo czego się spodziewać po następnej osobie. 
Dochodzę do siebie po tych 8 miesiącach przerywanego snu. Przerywanego z zewnątrz. 

Jeden Hindus Amesh też ich nie lubił. Żałuję, że nie wiedziałem o tym wcześniej. Zorientowałem się dopiero gdy kupił sobie mikser tylko po to, żeby im przeszkadzać gdy spali w dzień. Oni byli tam rok ale mimo to funkcjonowali jakby według innej strefy czasowej. Nie musieli ale....wiecie.
Codziennie między 3-5 rano ta suka włączała mikser, żeby mężusiowi zrobić koktajl na siłownię.
No więc Amesh kupił mikser, nalał wody i zaniósł do swojego pokoju, bo mieli wspólną ścianę. Wiadomo, że po kilku sekundach już przez kilka godzin nie uśniesz. Mnie najbardziej rozwalało to ciągłe oczekiwanie na hałas. Czy warto zasypiać skoro i tak mnie zbudzą? Przypomniał mi się ten film "Osaczony" gdy był w karcerze i budzili go co kilka godzin.
Ale oni zrobili nam wszystkim taką jazdę, że oprócz pralki, która chodziła między 1-2 w nocy tym razem chodziła całą noc, włączyli mikser i odkurzacz. Napisałem do właściciela domu ale nie zareagował (Pakistańczyk) a wyobraźcie sobie co by było gdyby to był ktoś inny, np ja.

Ci sprawcy, jedni warci drugich nie rozmawiają o tym, co kto do kogo ma. Oni to pokazują. Są jak zwierzęta, które nie umieją mówić. Mowa służy im tylko do tego, żeby kłamać.

Bierze się to stąd, że oni jak przestępcy, których spotykałem pracując w psychiatryku mają swoje odrębne, okrutne reguły. To jest typowe da sprawców przemocy, tak jak udawanie, że oni nie mają pojęcia, że to co robią szkodzi innym. A spróbuj tylko im to zrobić. Ahmed straszył mnie policją, bo powiedziałem "fuck" to także jest typową formą przemocy psychicznej.
Tak, że widzicie, pojedynczy sprawca jest nie do zdarcia jeśli chodzi o sztywność myślenia oraz wymówki do tego, co robi. A grupa sprawców?


sobota, 9 maja 2015

Sobota

Ten blog o naszej Polskiej antycznej historii zamienia się czasami w pamiętnik. Myślę, że gdyby ludzkość żyła według tego co już napisano świat byłby o wiele lepszy. Co to jeszcze dodać, kiedy za ścianą ma się takich miłych ludzi?
Ahmed pamięta, że co sobotę rano robię pranie. Dlatego dziś rano wstał przede mną, żeby zrobić swoje pranie. Potem w kolejce była Mishal. Ale co najśmieszniejsze Ahmed, który spędza w domu 24/7 nie wychodzi na spacery, nie pracuje dzisiaj wstał, uruchomił pralkę, ubrał płaszcz i gumową rękawiczkę, żeby wstawić sobie wodę na herbatę. Zrozumiałem, że on jednak widzi jakie wszystko jest brudne. Nie ma tu mamusi ani służącej. Myślałem (z ulgą), że gdzieś wychodzi. No ale tak, ubrał ten płaszcz, pranie się skończyło, wyjął je, wrócił do swojego pokoju i nigdzie nie poszedł. 
Tak, to ja jestem złośliwy i nienormalny. To oni są normalni, zdrowi, jakże zdrowi i rozsądni. To psycholog się wyżywa i przypina wszystkim łatki, diagnozuje, no nie? Taaaaak, wszyscy wiedzą, że to ja jestem pierdolnięty.

Gdy jestem w pracy, wiadomo jak jest, raz na oddziale panują dobre nastroje raz gorsze. Jest stres, pielęgniarki się miotają, lekarze puszą jak pawie, pacjenci umierają średnio raz na tydzień odkąd odszedł Dr Chris. Teraz lekarze są w przewadze muzułmańscy. Można i tak prowadzić wojnę. Taką mam refleksję.
Ale do czego zmierzam. Pomimo tego gdy porównam sobie oddział, relacje z ludźmi dopiero wtedy widzę jak ponury jest ten pakistański świat w "moim" mieszkaniu. Czasami się śmieją ale nie ma w tym radości. Nie ma życzliwości. Jest wszechogarniający lęk i smutek. Niedawno uświadomiłem sobie, że oni są na wizach. Nie wiem czy to coś zmienia. Muzułmański kandydat o mało nie wygrał w wyborach do parlamentu. Przemiłe. 

czwartek, 30 kwietnia 2015

Kolejna wesoła anegdotka

W czasie, kiedy jeszcze mój trzydrzwiowy sąsiad starał się wypaść dobrze pokazał mi pewnego razu filmik (nie, nie z egzekucji) z pakistańskim zespołem grającym tradycyjną muzykę w połączeniu z gitarą elektryczną. To rzempolenie miało się nijak do gitary, na której facet grał nic innego jak solo z "comfortably numb" z płyty "The wall" Pink Floyd. Puściłem mu oryginał z koncertu, z tą właśnie solówką. Podobało mu się po czym zapytał: czy oni są z Anglii? 

Przez drzwi słyszę, że oni słuchają jedynie swojej muzyki. To tak jakby przyjechała sekta katolicka i słuchała tylko muzyki kościelnej. Ale to na marginesie. Głównie chodzi o to, że po co się przystosowywać jeśli można przyjechać masowo do Europy, zdeptać ją, wytargać żonę za włosy...

Ciarki przechodzą jak tego słucham i...
 tęsknota chwyta za gardło.

Ale nie płaczę. Płaczę dopiero przy tym:

Ten przemiły Ahmed wrzeszczał na mnie pewnego dnia, że słyszy przez ścianę głosy moich dzieci  podczas rozmowy na google. Wszyscy dookoła napierdalają przez skype, aż słychać na korytarzu ale to są muzułmanie, swoi no nie? Przeszkadza tylko jak Polak rozmawia. W odpowiedzi zapytałem go: czy masz kogoś kto cie kocha i kto za tobą tęskni.
Nie odpowiedział.

Słuchając tego utworu mam cichą nadzieję, że moje pierwsze trzy dziewczyny myślą o mnie gdy tego słuchają. To były wbrew pozorom najdojrzalsze związki. Rozstawanie się ze słowami: będziemy przyjaciółmi. Wtedy wydawało się po czasie swego rodzaju demagogią ale było bardzo dobre w porównaniu z tym jak dzisiaj nastawieni na eksploatację, infantylni byli kochankowie się rozstają w nienawiści i chęci skrzywdzenia. Jakże to inna perspektywa w porównaniu. Czasy fizycznie późniejsze ale mniej dojrzałe jakby ewolucja człowieka zaczęła się cofać do jakiejś nawet nie prymitywnej do jakiejś patologicznej, nowo utworzonej gałęzi nieistniejącej nigdy w ewolucyjnej przeszłości.
Te dziewczyny miały 19-21 lat. Aż trudno uwierzyć, że były tak młode i tak bardzo dojrzałe.